Po latach powracam z reaktywacją bloga i nowym rozdziałem;) Zapraszam do lektury i komentowania. Dokończę tego bloga, Obiecuję Wam;)
***
Rozdział III – Nowy Dyrektor Hogwartu
Privet Drive 4. Ulica skąpana w mroku. Jedynym
oświetleniem były tutaj okoliczne latarnie dające słaby snop światła na domowe
wzorowo utrzymane trawniki. Ciszę nocy rozdarł odgłos silnika. Jezdnię
przecinał czerwony chevrolet nova, kierowca prowadził go spokojnie i
metodycznie. Zatrzymał się wprost pod numerem 4.
***
Pokój stołowy w Malfoy Manor był oświetlony blaskiem
kandelabrów. U szczytu stołu wśród postaci odzianych w czerń siedział sam Lord
Voldemort. Jego gadzia fizjonomia była wykrzywiona w grymasie furii. Właśnie
doniesiono mu, że Lucjusz Malfoy został znaleziony martwy. Rzeczony Zachariasz
z którym miał się spotkać siedział po prawicy Lorda. Zaraz obok bladego
Severusa Snape`a.
Zachariasz był blondynem, wychudła twarz upodabniała
go do nieboszczyka. Blizna ciągnąca się od szyji do lewego oczodołu sprawiała
upiorne wrażenie. Jego oczy barwy czystej stali biły chłodem.
- A więc – odezwał się Voldemort ściskając w palcach
różdżkę. – Lucjusz nie żyje. Zachary?
Wezwany wstał.
- Tak Panie?
- Masz mi coś do Powiedzenia na ten temat? – głos
Voldemorta ociekał sarkazmem i grożbą śmierci. Wbił spojrzenie czerwonych oczu
prosto w blondyna, jednak ten twardo patrzył w czerwone tęczówki
Siedzący obok niego Snape wpatrywał się w te scenę z
niedowierzaniem.
„Ma gnój stalowe nerwy. Żaden z nas nie patrzył się
Czarnemu Panu prosto w oczy” – ta myśl zabłysła w głowie Mistrza Eliksirów.
- Mój Panie, Lucjusza znalazł barman. Miał wyrwane
serce – głos śmierciożercy był spokojny, jednak dało się w nim wyczuć o dziwo
nutę rozbawienia. – Nie wiem co się stało. Na spotkanie przybyłem punktualnie.
Voldemort długo wpatrywał się w swoją różdżkę.
- Snape! – Zagrzmiał w końcu. – Wiesz co Masz robić.
Twój cel to Cold Steel.
Zachary. Możesz Odejść.
Oboje wyszli z pomieszczenia przez przepastne
korytarze Malfoy Manor. Severus obok młodego śmierciożercy.
- Jakim cudem napyskowałeś Czarnemu Panu i jeszcze
Żyjesz? – zdumienie Severusa sięgało zenitu.
- To mój mały sekret. Ty Jesteś TEN Severus Snape?
Zabójca Dumbledore`a? – blondyn cechował się niespodziewanym spokojem.
- Zależy kto pyta – tym razem w głosie Snape`a
jawnie zabrzmiała ironia.
Uśmiech blondyna stał się szerszy. Wyciągnął dłoń ku
byłemu Mistrzowi Eliksirów
- Zachariasz Salvatore.
***
Privet Drive 4 spało spokojnym snem. Z czerwonego
chevroleta wysiadł mężczyzna odziany w czarny podkoszulek, podkute metalem
glany i tego samego koloru spodnie. Brązowe włosy układały się do tyłu
zaczesane na żel. Na świat spoglądały czujne czerwone oczy.Mięsnie rysowały się
twardo pod opaloną na ciemny brąz skórą.
Spręzystym krokiem podszedł do drzwi wejściowych. Na
górze paliło się światło. Ten jedyny pokój żył w tym domostwie
Przybysz uśmiechnął się pod nosem
„Jest tam Pan Panie Potter”
**
W międzyczasie Harry siedział na łóżku czytając
„Proroka Codziennego” Zielone oczy śledziły tekst który wywoływał w nim niemałe
zdumienie a i potem złość.
„Alaric
Saltzman nowym Dyrektorem Hogwartu
Po
ubiegłych wydarzeniach mających miejsce w czerwcu ubiegłego roku, z ręki
Severusa Snape`a zginął Albus Dumbledore. Dumbledore był wielkim czarodziejem,
którego bał się najbardziej Sami-Wiecie-Kto.
Po
śmierci jego następcy Minerwy McGonagall, Ministerstwo w końcu mianowało
odpowiednią osobę.
Jest
nią Profesor Alaric Saltzman. Niegdyś Szef Biura Aurorów w Kanadzie. Pan
Saltzman od razu zgodził się na przewodniczenie szkołą. Liczymy, że poprowadzi
tą uczelnię równie dobrze jak sam Albus Dumbledore.
- KTO SIĘ TAM DOBIJA DO KURWY NĘDZY?! – rozległ się
krzyk Wuja Vernona.
Pukanie stawało się głośniejsze i natarczywe.
Otwierając drzwi stanął oko w oko z młodym mężczyzną
o brązowych włosach.
- Pan Vernon Dursley? – spytał przybysz z wyraźnym
nienagannym włoskim akcentem. – Przyszedłem do Harry`ego Pottera.
- LUDZIE JEGO POKROJU?! WYPIERDALAJ PAN! WIĘCEJ WAS
NIE BYŁO!! NAJPIERW MÓJ SYN MA ŚWIŃSKI OGON! SIOSTRA LECI POD SUFIT! PASKUDZTWA
W MOJEJ KUCHNI! JESZCZE WAM MAŁO?!
- Proszę się uspokoić Panie Dursley. – przybysz nie
tracił opanowania. – Inaczej będę zmuszony również podnieść ton.
Nikt nie zauważył Harry`ego przyglądającego się tej
scenie. W postawie ich „Gościa” było coś co paraliżowało całkowicie. Spokój i
kultura jaką cechował się ten człowiek dorównywały jedynie elokwencji
Dumbledore`a.
- Witam Panie Potter – odezwał się nieznajomy
dostrzegłszy Harry`ego. Nonszalancko oparł się o framugę.
Wuj Vernon słysząc to uniósł pięść gotowy do
uderzenia.
W tym momencie Harry skulił się w sobie oczekując na
cios.
Jednak zamiast ciosu był słyszalny chrzęst łamanej
kości. To nieznajomy chwycił Wuja za łokieć i najzwyczajniej w świecie złamał
mu rękę.
- Dżentelmen nie rozwiązuje spraw siłowo – orzekł
wśród jęków Vernona który zwalił się na podłogę trzymając zdrową dłonią chorę
ramie.
Petunia i Dudley obudzeni hałasem patrzyli na to w
przerażniu
- Pan Potter – nieznajomy wyciągnął dłoń. – Nazywam
się Stefano Salvatore – uśmiechnął się a Potter uśmiech odwzajemnił. Czuł, że
może zaufać nieznajomemu.
- Jak Pan wie – podjął wątek Stefano. – Hogwart
zostanie ponownie otwarty, mimo wcześniejszych zapewnień Ministerstwa. Nowy
Dyrektor jest kompetentnym czarodziejem, znam go osobiście, a ja jestem Pańskim
nowym nauczycielem.
Potter aż usiadł. Stefano nie krępując się przeszedł
nad cielskiem chlipiącego Vernona., po czym oparł się o stół.
- Obrona?
- Czarna Magia Panie Potter. Zło pokona Pan jedynie
złem. Pomogę Panu w poszukiwaniu Horkruksów Voldemorta, proszę mi zaufać. Nie
Jestem pieskiem Gada.
- A Obrona i Transmutacja?
- Obrony przed Czarną Magią będzie uczył mój brat
Damon. Transmutacji Profesor Saltzman. – uśmiechnął się Salvatore. – Nawiasem
mówiąc dobrze, że ja tu przyjechałem a nie mój brat. Inaczej z Pańskiego Wuja
zostałyby krwawe strzępy. Zabieram Pana do Nory. Tam spędzi Pan resztę wakacji.
Przed domem uaktywni się świstoklik, dokładnie za 30 sekund. Pańskie rzeczy już
są w Norze. Za chwilę do Pana dołączę.
Potter oczywiście skorzystał z porady i aportował
się wprost przed Dom Weasleyów.
Czekało tam na niego dwoje ludzi. Odziany w czarną
skórzaną kurtkę chłopak i starszy jegomość obcięty na rekruta.
- Witaj Harry – zaczął młodszy – Zapewne mój brat
opowiedział ci co i jak. Damon Salvatore – wyciągnął dłoń. – Twój nowy
nauczyciel Obrony przed Czarną Magią. A ten tu przystojniak – Harry parsknął
śmiechem. – To Alaric Saltzman. Twój nowy Dyrektor.
- Stefano to Pański brat? – spytał Potter.
- Owszem – potwierdził Damon. - Leć Harry. Zobaczymy
się w Hogwarcie.
**
Stefano przeszedł nad jęczącym Vernonem. Stojąc na
ganku obserwował jego twarz oraz żony i syna.
- Za te wszystkie lata – syknął i złożył dłonie jak
do modlitwy – Terro Tortura.
Wrzask jaki wstrząsnął całym Privet Drive był gorszy
od krzyku piekielnych dusz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz