poniedziałek, 29 lutego 2016

Rozdział III - Nowy Dyrektor Hogwartu

Po latach powracam z reaktywacją bloga i nowym rozdziałem;) Zapraszam do lektury i komentowania. Dokończę tego bloga, Obiecuję Wam;)

***


Rozdział III – Nowy Dyrektor Hogwartu

Privet Drive 4. Ulica skąpana w mroku. Jedynym oświetleniem były tutaj okoliczne latarnie dające słaby snop światła na domowe wzorowo utrzymane trawniki. Ciszę nocy rozdarł odgłos silnika. Jezdnię przecinał czerwony chevrolet nova, kierowca prowadził go spokojnie i metodycznie. Zatrzymał się wprost pod numerem 4.

***
Pokój stołowy w Malfoy Manor był oświetlony blaskiem kandelabrów. U szczytu stołu wśród postaci odzianych w czerń siedział sam Lord Voldemort. Jego gadzia fizjonomia była wykrzywiona w grymasie furii. Właśnie doniesiono mu, że Lucjusz Malfoy został znaleziony martwy. Rzeczony Zachariasz z którym miał się spotkać siedział po prawicy Lorda. Zaraz obok bladego Severusa Snape`a.
Zachariasz był blondynem, wychudła twarz upodabniała go do nieboszczyka. Blizna ciągnąca się od szyji do lewego oczodołu sprawiała upiorne wrażenie. Jego oczy barwy czystej stali biły chłodem.
- A więc – odezwał się Voldemort ściskając w palcach różdżkę. – Lucjusz nie żyje. Zachary?
Wezwany wstał.
- Tak Panie?
- Masz mi coś do Powiedzenia na ten temat? – głos Voldemorta ociekał sarkazmem i grożbą śmierci. Wbił spojrzenie czerwonych oczu prosto w blondyna, jednak ten twardo patrzył w czerwone tęczówki
Siedzący obok niego Snape wpatrywał się w te scenę z niedowierzaniem.
„Ma gnój stalowe nerwy. Żaden z nas nie patrzył się Czarnemu Panu prosto w oczy” – ta myśl zabłysła w głowie Mistrza Eliksirów.
- Mój Panie, Lucjusza znalazł barman. Miał wyrwane serce – głos śmierciożercy był spokojny, jednak dało się w nim wyczuć o dziwo nutę rozbawienia. – Nie wiem co się stało. Na spotkanie przybyłem punktualnie.
Voldemort długo wpatrywał się w swoją różdżkę.
- Snape! – Zagrzmiał w końcu. – Wiesz co Masz robić. Twój cel to Cold Steel. Zachary. Możesz Odejść.
Oboje wyszli z pomieszczenia przez przepastne korytarze Malfoy Manor. Severus obok młodego śmierciożercy.
- Jakim cudem napyskowałeś Czarnemu Panu i jeszcze Żyjesz? – zdumienie Severusa sięgało zenitu.
- To mój mały sekret. Ty Jesteś TEN Severus Snape? Zabójca Dumbledore`a? – blondyn cechował się niespodziewanym spokojem.
- Zależy kto pyta – tym razem w głosie Snape`a jawnie zabrzmiała ironia.
Uśmiech blondyna stał się szerszy. Wyciągnął dłoń ku byłemu Mistrzowi Eliksirów
- Zachariasz Salvatore.
***
Privet Drive 4 spało spokojnym snem. Z czerwonego chevroleta wysiadł mężczyzna odziany w czarny podkoszulek, podkute metalem glany i tego samego koloru spodnie. Brązowe włosy układały się do tyłu zaczesane na żel. Na świat spoglądały czujne czerwone oczy.Mięsnie rysowały się twardo pod opaloną na ciemny brąz skórą.
Spręzystym krokiem podszedł do drzwi wejściowych. Na górze paliło się światło. Ten jedyny pokój żył w tym domostwie
Przybysz uśmiechnął się pod nosem
„Jest tam Pan Panie Potter”
**
W międzyczasie Harry siedział na łóżku czytając „Proroka Codziennego” Zielone oczy śledziły tekst który wywoływał w nim niemałe zdumienie a i potem złość.

„Alaric Saltzman nowym Dyrektorem Hogwartu
Po ubiegłych wydarzeniach mających miejsce w czerwcu ubiegłego roku, z ręki Severusa Snape`a zginął Albus Dumbledore. Dumbledore był wielkim czarodziejem, którego bał się najbardziej Sami-Wiecie-Kto.
Po śmierci jego następcy Minerwy McGonagall, Ministerstwo w końcu mianowało odpowiednią osobę.
Jest nią Profesor Alaric Saltzman. Niegdyś Szef Biura Aurorów w Kanadzie. Pan Saltzman od razu zgodził się na przewodniczenie szkołą. Liczymy, że poprowadzi tą uczelnię równie dobrze jak sam Albus Dumbledore.

- KTO SIĘ TAM DOBIJA DO KURWY NĘDZY?! – rozległ się krzyk Wuja Vernona.
Pukanie stawało się głośniejsze i natarczywe.
Otwierając drzwi stanął oko w oko z młodym mężczyzną o brązowych włosach.
- Pan Vernon Dursley? – spytał przybysz z wyraźnym nienagannym włoskim akcentem. – Przyszedłem do Harry`ego Pottera.
- LUDZIE JEGO POKROJU?! WYPIERDALAJ PAN! WIĘCEJ WAS NIE BYŁO!! NAJPIERW MÓJ SYN MA ŚWIŃSKI OGON! SIOSTRA LECI POD SUFIT! PASKUDZTWA W MOJEJ KUCHNI! JESZCZE WAM MAŁO?!
- Proszę się uspokoić Panie Dursley. – przybysz nie tracił opanowania. – Inaczej będę zmuszony również podnieść ton.
Nikt nie zauważył Harry`ego przyglądającego się tej scenie. W postawie ich „Gościa” było coś co paraliżowało całkowicie. Spokój i kultura jaką cechował się ten człowiek dorównywały jedynie elokwencji Dumbledore`a.
- Witam Panie Potter – odezwał się nieznajomy dostrzegłszy Harry`ego. Nonszalancko oparł się o framugę.
Wuj Vernon słysząc to uniósł pięść gotowy do uderzenia.
W tym momencie Harry skulił się w sobie oczekując na cios.
Jednak zamiast ciosu był słyszalny chrzęst łamanej kości. To nieznajomy chwycił Wuja za łokieć i najzwyczajniej w świecie złamał mu rękę.
- Dżentelmen nie rozwiązuje spraw siłowo – orzekł wśród jęków Vernona który zwalił się na podłogę trzymając zdrową dłonią chorę ramie.
Petunia i Dudley obudzeni hałasem patrzyli na to w przerażniu
- Pan Potter – nieznajomy wyciągnął dłoń. – Nazywam się Stefano Salvatore – uśmiechnął się a Potter uśmiech odwzajemnił. Czuł, że może zaufać nieznajomemu.
- Jak Pan wie – podjął wątek Stefano. – Hogwart zostanie ponownie otwarty, mimo wcześniejszych zapewnień Ministerstwa. Nowy Dyrektor jest kompetentnym czarodziejem, znam go osobiście, a ja jestem Pańskim nowym nauczycielem.
Potter aż usiadł. Stefano nie krępując się przeszedł nad cielskiem chlipiącego Vernona., po czym oparł się o stół.
- Obrona?
- Czarna Magia Panie Potter. Zło pokona Pan jedynie złem. Pomogę Panu w poszukiwaniu Horkruksów Voldemorta, proszę mi zaufać. Nie Jestem pieskiem Gada.
- A Obrona i Transmutacja?
- Obrony przed Czarną Magią będzie uczył mój brat Damon. Transmutacji Profesor Saltzman. – uśmiechnął się Salvatore. – Nawiasem mówiąc dobrze, że ja tu przyjechałem a nie mój brat. Inaczej z Pańskiego Wuja zostałyby krwawe strzępy. Zabieram Pana do Nory. Tam spędzi Pan resztę wakacji. Przed domem uaktywni się świstoklik, dokładnie za 30 sekund. Pańskie rzeczy już są w Norze. Za chwilę do Pana dołączę.
Potter oczywiście skorzystał z porady i aportował się wprost przed Dom Weasleyów.
Czekało tam na niego dwoje ludzi. Odziany w czarną skórzaną kurtkę chłopak i starszy jegomość obcięty na rekruta.
- Witaj Harry – zaczął młodszy – Zapewne mój brat opowiedział ci co i jak. Damon Salvatore – wyciągnął dłoń. – Twój nowy nauczyciel Obrony przed Czarną Magią. A ten tu przystojniak – Harry parsknął śmiechem. – To Alaric Saltzman. Twój nowy Dyrektor.
- Stefano to Pański brat? – spytał Potter.
- Owszem – potwierdził Damon. - Leć Harry. Zobaczymy się w Hogwarcie.
**
Stefano przeszedł nad jęczącym Vernonem. Stojąc na ganku obserwował jego twarz oraz żony i syna.
- Za te wszystkie lata – syknął i złożył dłonie jak do modlitwy – Terro Tortura.
Wrzask jaki wstrząsnął całym Privet Drive był gorszy od krzyku piekielnych dusz.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz